Pewnego dnia wybrałaś się z twoją przyjaciółką [ I. T. P ] na zakupy do waszego ulubionego centrum handlowego. Kiedy juz się tam znalazłyście, postanowiłyście, że pierw czegoś się napijecie bo na dworze było strasznie zimno. No tak zima najpiękniejsza pora roku. Chociaż zaledwie kilka dni temu zapowiadało się na piękną słoneczną pogodę. Usiadłyście przy jednym ze stolików i zamówiłyście dwa kubki gorącej czekolady. Zdjęłyście czapki, rękawiczki oraz kurtki. [ I. T.P] była ubrana w jasno kremowy sweter i czarne rurki i beżowe kozaki, a ty w czerwoną koszulę w kratę, czarne rurki i kozaki z ćwiekami. Gdy kelnerka przyniosła wasze zamówienie, zauważyłyście obok kubków pierniczki w kształcie serc.
- Przepraszam, ale my nie zamawiałyśmy ciastek.- powiedziałaś.
- To od tamtych dwóch panów. - uśmiechnęła się kelnerka, wskazując palcem na stolik niedaleko was przy którym siedziała piątka chłopaków.
Uśmiechnęli się do was i już po chwili siedzieli przy waszym stoliku.
- Mamy nadzieję, że będą smakowały.- zaśmiał się mulat. Był zabójczo przystojny, miał brązowe oczy, włosy kruczoczarne postawione na wszystkie strony. Szczerze mówiąc ociekał seksem.
- Jestem Zayn.- wystawił do Ciebie rękę.
Boże jak ja mogłam go nie poznać, przez te kilkanaście lat się nie widzieliśmy Mój malutki- bad boy z Bradford. Zupełnie się zmienił.- pomyślałaś
- [ T. I ] .- zachichotałaś, ściskając jego dużą dłoń. Miałaś cichą nadzieję, że Cię rozpozna. I tak też się stało.
- [ T. I ] to ty?!.- jego oczy się zaszkliły.
- We własnej osobie Zayn.- twój głos się załamał.
- Jezu.. nie widzieliśmy się tyle lat. Strasznie tęskniłem.-obszedł stolik i mocno Cię przytulił. Na jego nadgarstku ujrzałaś bransoletkę, którą kiedyś mu dałaś w środku z napisem " [ T.I ] ". Pewnie zastanawiacie się dlaczego chłopak nosi bransoletki. To nie była jakaś damska czy coś. Tylko taka bardziej rzemykowata.
- Nie zdjąłeś jej jeszcze.- spojrzałaś ponownie na nadgarstek, a potem w jego piękne piwne oczy.
- Przecież dostałem ją od najcudowniejszej dziewczyny na świecie, więc jak mogłem ją zdjąć.-nadal mocno trzymał Cię w swoich objęciach. Wszyscy ludzie w kawiarni się na was patrzeli. Jedna starsza pani nawet uroniła łzę.
- Kath ja idę przejść się z Zaynem po galerii.- oznajmiłaś.
- Jasne idź idź.- uśmiechnęła się.
- Spotkamy się później tutaj?.- zaśmiałaś się, widząc jak brunetka podrywa jednego z czwórki przyjaciół Zayna. Dziewczyna pokiwała tylko twierdząco głową.
- Więc co u Ciebie, [ T. I ]?.- uśmiechnął się, obejmując Cię ramieniem.
- - Wszystko dobrze, studiuję anglistykę i za kilka dni, będę miała praktyki w Bradford w naszym liceum.- powiedziałaś, a Zayn rozpromieniał.
- Zdolniacha z Ciebie.- zaśmiał się.
Byłaś strasznie szczęśliwa, że spotkałaś Zayna. Uznałaś to za spóźniony wigilijny prezent od Boga. Szliście nadal jednym z pięter galerii, gdy Zayn zobaczył jakąś dziewczynę i schował się za kapturem kurtki. Spytałaś się mulata co to za dziewczyna, lecz ten nic nie odpowiedział, tylko odwrócił się i zobaczył czy owa dziewczyna już poszka. Gdy blondynka ( tak stwierdziłaś po kosmykach wystających włosów ) zniknęła z pola widzenia mulata spytałaś ponownie i tym razem odpowiedział.
- To moja była narzeczona. Unikam jej, lecz to trudne bo ona mnie szantarzuje...- zaczął opowiadać, a ty nie mogłaś uwierzyć własnym oczom. Mulat był w najsławniejszym boysbandzie na świecie. Byłaś z niego strasznie dumna i w głębi serca się cieszyłaś, że nie są już razem. Od kilku lat kochałaś się w przystojnym mulacie. Nie powiedziałaś mu tego, gdyż w momencie gdy się w nim zakochałaś, wyjechał z Bradford i przeprowadził się z rodzicami do Londynu. Nie kontaktowaliście się ze sobą z takiego powodu, że nie znałaś jego adresu, zmienił też numer telefonu. Dlatego postanowiłaś, że mu powiesz ale nie teraz.
- No i tak to mniejwięcej wygląda.- westchnął głośno.
- Oj Zaynek będzie dobrze.- przytuliłaś go mocno.
Zayn zaproponował Ci wspólny wyjazd na Karaiby. Na początku się wachałaś z powodu praktyk. Wykonałaś telefon do liceum i przełożyłaś praktyki o kilka tygodni. Na uczelni wzięłaś kilka tygodni wolnego z wymyślonego powodu i zgodziłaś się. Zayn był zachwycony i cały czas się uśmiechał. Zbliżał się dzień wyjazdu, spakowałaś się i ubrałaś na razie w zimowe ciuchy. Uczesałaś włosy w wysokiego kucyka, który sięgał Ci do pośladków. Czekałaś na Zayna, który miał przyjechać po Ciebie o 12:00. Gdy na zegarku wybiła właśnie ta godzina, rozległo się pukanie do drzwi. Podeszłaś do nich i otworzyłaś. Stał w nich mulat i opierał się o futrynę, strzepując przy tym śnieg z włosów.
- To co gotowa?
- Jeszcze tylko założę buty i płaszcz.- oznajmiłam- Ale wejdź bo zmarzniesz.
Mulat posłusznie wszedł do domu i usadowił się na kanapie, mówiąc zachrypniętym głosem.
- Wyglądasz pięknie.
- Dziękuję.- na moich zawsze bladych policzkach pojawił się rumieniec.
Zayn chwycił moje walizki i wyszliśmy z domu w kierunku samochodu. Wsiedliśmy do niego, a brązowooki odpalił silnik i po chwili jechaliśmy na lotnisko...
––––––––––––––––
I oto jest mój pierwszy imagin :)
Mam nadzieję, że będziecie stałymi czytelnikami.
Chcielibyście kolejną część?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz